Drukuj
poniedziałek, 28.03 2011
Kategoria: Inne

Futurologia czy tylko dyskusja o tym kiedy?

Gazeta.pl opublikowała niedawno fragment „proroczego” jak już dziś wiemy artykułu z Młodego Technika z 1984 roku. Ten tekst uzmysłowił mi jeszcze bardziej, że od 25 lat żyjemy w erze nieustannych zmian. To co dziś wydaje się jedynie futurologicznym snem, za chwilę staje się czymś jak najzupełniej normalnym.

 

„W przodujących krajach świata obserwujemy dziś ze zdumieniem i fascynacją zjawisko będące niewątpliwie zwiastunem cywilizacyjnego przełomu. Komputer - do niedawna synonim tajemniczości, domena hermetycznego kręgu fachowców, staje się sprzętem powszechnego użytku, podobnie jak lodówka, magnetofon czy telewizor. Wkrótce i nam przyjdzie stawić czoła totalnej inwazji mikroelektroniki na wszystkie dziedziny naszego życia.” – ten fragment z tekstu spowodował, że postanowiłem stworzyć ten wpis.

 

Dziś codziennie powstaje nowy sprzęt czy oprogramowanie. Część tych nowości ma niesamowity wpływ na przyszłość całej technologii i informatyki. Choćby przykład naszego kontrolera do konsoli Xbox, czyli Kinect. Urządzenie, które przeniosło świat rozrywki w zupełnie inny wymiar. Całe nasze ciało steruje nie tylko grą, ale także i konsolą. Dodatkowo przełamuje stereotyp, że konsole i komputery wpływają negatywnie na więzi rodzinne. Dziś cała rodzina - co ważne aktywnie - bawi się przed telewizorem.

 

Ale jak wskazują najnowsze wieści to Kinect spowodował, że już niedługo zobaczymy takie kontrolery przed komputerami PC. Będą one sterowały jednak nie tylko grami, ale całym system. Pierwsze takie urządzenie ma pojawić się w sprzedaży już w tym roku. Jaki z tego wniosek? Microsoft stworzył urządzenie – myśląc o rynku konsoli do gier -  które niedługo ma szansę stać się istotnym elementem każdego komputera, tak jak stała się nim mysz przed 25 laty. Innowacja włożona w nowe rozwiązanie wskazała kierunek dokąd zmierza reszta komputerowego świata.

 

Podobnie mówi się już teraz o rozwiązaniach w chmurze. Dotychczas nieczęsto się zdarzało by rozwiązania z rynku konsumenckiego wpływały na technologie w biznesie. Chmura jest dobrym przykładem przełamania tego trendu. Najpierw konsumenci korzystali z webmaili czy wirtualnych dysków, które były i są dostępne z poziomu przeglądarki gdziekolwiek użytkownik nie podłączył się do internetu. Dziś, w formie korporacyjnej chmura wylądowała na biurkach firmowych. Kierunek optymalizacji kosztowej, który jest wymogiem efektywnego biznesu – podkreślam, że nie jedynym – sprawił, że rewolucja w chmurach dotyka coraz szersze kręgi biznesowe. Dzięki cloud computing komputery tracą swoją klasyczną funkcjonalność czyli przetwarzanie danych. Już niedługo będą służyły jedynie do wyświetlania treści na monitorach. Wszystkimi obliczeniami będą zajmowały się komputery zgromadzone na farmach serwerowych. Czy to brzmi tak bardzo nieprawdopodobnie?

 

A tak przy okazji. Czy ktoś z czytelników w 1995 roku wkładając kolejną dyskietkę 3,5’’ myślał o tym, że już niedługo dostanie wirtualny dysk SkyDrive, w którym zmieści ponad 17 tysięcy takich dyskietek? I w dodatku nic nie będzie musiał za to zapłacić? Brzmiało jak bajka – a dziś jest standardem.

Komentarze

piątek, 08.04 2011
Nick: koptok
To brzmi jak coś znanego od wielu wielu lat w świecie mainframe'ów i unixa.
wtorek, 29.03 2011
Nick: Kamil
co do chmur, to czesciowo to juz bylo w postaci mainframow do ktorych byl podpiety terminal ktory sam z siebie niewiele mogl. Z tym, ze terminalem teraz bedzie wszystko od komputera, przez telewizor na mp3grajku konczac.

Dodaj komentarz

Komentarz *

Nick *