Nauczyciel Roku
W zeszłym tygodniu byłem na Zamku Królewskim na gali „Nauczyciel Roku”. Interesujący konkurs – uczniowie zgłaszają swoich najlepszych nauczycieli, a kapituła złożona ze zwycięzców konkursu z lat poprzednich wybiera laureata. Otrzymałem zaproszenie i nawet szansę wygłoszenia krótkiej mowy, bo Microsoft od lat jest partnerem Ministerstwa Edukacji Narodowej i sponsorem głównym konkursu.

Konkurs wygrał pan Radosław Moskal z Ostrowca Świętokrzyskiego za „inteligencję i poczucie humoru, które w szkole okazały się skuteczniejsze od kartkówek i doprowadziły jego uczniów do życiowych sukcesów”. Trzeba przyznać, że to miłe uzasadnienie i z ust jego własnych uczniów brzmi przekonująco.
Słuchałem wszystkiego ze szczególną uwagą, bo mój 6-letni synek rozpoczął właśnie edukację w „zerówce”.
Mam kilka spostrzeżeń:
- Fajnie, że większość wyróżnionych była z małych miasteczek, a nie jak sie obawiałem ze znanych warszawskich szkół. Myślę, że tam, daleko od centrum takie wyróżnienie ma jeszcze większą wartość.
- Mimo, że niejako z urzędu promuję komputery w szkole, jest dla mnie jasne, że nic nie zastąpi dobrego nauczyciela. Pamiętam ciekawy raport „The Economist” na temat edukacji w krajach dawnego bloku wschodniego, w tym w Polsce. Próbowano odpowiedzieć na pytanie jak nasze szkoły osiągały stosunkowo wysoki poziom nauczania praktycznie bez żadnych pomocy dydaktycznych. Raport sugerował, że odpowiedzią byli niezwykle obowiązkowi nauczyciele (głównie kobiety), którzy poświęcali szkole całe swoje życie. Czynili tak, ponieważ zawód nauczyciela cieszył się uznaniem społecznym i poważaniem. Zgadzam się z tą tezą i nawet tych dobrych nauczycieli do dziś pamiętam i wiem jaki wielki mieli na mnie wpływ. Założę się, że wszyscy ich pamiętamy i to przez całe życie.
- Nie ma dobrych studentów i naukowców bez dobrych uczniów podstawówek, gimnazjów i liceów. To tam zaczyna się nasza przyszłość jako społeczeństwa opartego o wiedzę. Dbajmy wszyscy o status zawodu nauczyciela, to jeden z warunków sukcesu nauczania.
Ale dziś młodzież jest w domu otoczona najnowszą technologią. Aż 94% uczniów klas 4+ ma prywatnie dostęp do internetu. Szkoła powinna być podobnie wyposażona, żeby nie kojarzyła się z zacofaniem i oderwaniem od rzeczywistości. Nadal w polskich szkołach jest tylko jeden komputer na 10 uczniów. To o wiele za mało, żeby wykorzystać możliwości informatyki w całym procesie nauczania.
Dopóki mam szansę wpływu na działania Microsoftu w Polsce zadbam, żeby firma kontynuowała swoje wieloletnie zaangażowanie w szkolnictwo. Podobnie jak Microsoft angażuje się wiele innych firm z naszej branży – Intel, Cisco Systems itd. Dobra informatyka w szkołach może istnieć tylko w wyniku współpracy środowiska nauki z przemysłem informatycznym. My jesteśmy gotowi.
Komentarze
Fajnie, tylko że ja tego nie zauważyłem. Uczę w szkole informatyki i mam na głowie serwer SBS 2003. Ze strony Microsoftu jest zerowe wsparcie dla nauczycieli. Jak jakiś nauczyciel ma problem z tym serwerem to po telefonie do Microsoftu - słyszy odpowiedź: nauczycielu - radź sobie sam, bo my ci nie pomożemy. Zakupiłem pakiet Transition pack - miała być łatwa i bezproblemowa instalacja - a nie jest. Po telefonie do Microsoft - słyszę - radź sobie sam bo my ci nie pomożemy.
I teraz mam Panie Jacku do Pana pytanie - na czym to partnerstwo polega - skoro nauczyciele mają tylko problemy i zero jakiegokolwiek wsparcia z czyjejkolwiek strony?
Łatwiej by mi zapewne było postawić serwer na linuksie i nim zażądzać, niż tym całym SBSem.