Drukuj
poniedziałek,
26.10 2009
Kategoria:
Inne
Ekologia i komputery
Kolega z bardzo zaprzyjaźnionej firmy technologicznej zorganizował ostatnio nieformalny zlot branżowy przy winie aby przedyskutować nękające nas problemy.
Jednym z punktów na agendzie była oszczędność energetyczna komputerów. To bardzo gorący temat i większość liczących się firm podejmuje ogromne wysiłki aby zmniejszyć zużycie energii przez systemy informatyczne. Robimy wszyscy (Microsoft, Intel, DELL, HP, Toshiba...) tak dużo, że powstaje nawet wrażenie, że to właśnie informatyka jest branżą odpowiedzialną za globalne ocieplenie.
Jako inżynier chciałbym jednak zwrócić uwagę na kilka faktów – przyznaję, że dobranych nieco tendencyjnie dla ilustracji mojej tezy ;-)
Codziennie używam komputera i samochodu w celach zawodowych. Mam starego Jaguara z silnikiem o mocy 300 koni mechanicznych (209kW wg. dowodu rejestracyjnego)
i notebook DELLa z zasilaczem 90W. Załóżmy, że oba urządzenia wykorzystują całą swoją moc nominalną w czasie pracy. To trochę nie-fair w stosunku do Jaguara, bo pełna moc jest potrzebna do jazdy znacznie powyżej 200km/h, a tego nie robię zbyt często. Nie zmienia to jednak zasadniczo mojego porównania.
i notebook DELLa z zasilaczem 90W. Załóżmy, że oba urządzenia wykorzystują całą swoją moc nominalną w czasie pracy. To trochę nie-fair w stosunku do Jaguara, bo pełna moc jest potrzebna do jazdy znacznie powyżej 200km/h, a tego nie robię zbyt często. Nie zmienia to jednak zasadniczo mojego porównania.
Godzina pracy Jaguara to 209kWh a mojego komputera 0,09kWh, czyli 2322 razy mniej! Oznacza to, że rezygnacja z godzinnej jazdy samochodem pozwala korzystać z komputera przez ponad 2 lata bez przerwy, 24 godziny na dobę. Nawet jeśli zamienimy Jaguara na malucha (20kW), a notebook DELLa na duży komputer do gier (250W) – nadal godzina jazdy samochodem oznaczać będzie tygodnie pracy z komputerem.
Jeśli dzięki komputerom możemy, np. pracować z domu i uniknąć podróży samochodem do biura to oszczędności energii (a co za tym idzie emisji CO2) będą bardzo poważne.
Jako przemysł informatyczny dbamy o obniżenie zużycia energii, ale nie damy sobie wmówić, że to my odpowiadamy za globalne ocieplenie.
Jacek Murawski on Facebook
Komentarze
Patrząc tylko na samą branżę (nie poza nią) - komputery "chodzące" w wielu firmach na okrągło 24/dobę 365(366)dni/rok.
Z czego efektywnej pracy jest dajmy na to 30%, no niech będzie 50%.
Oczywiście tu też można powiedzieć, że to tendencyjne patrzenie :) Ostatnio podziwiałem np. Europę w nocy z samolotu. Akurat była bezchmurna pogoda i... jak jedna wielka choinka ;)
Osobiście zresztą uważam, że (niestety :(() tzw. Green Power jest często sposobem na wyciągnięcie kolejnych pieniędzy od klientów
To płytkie spojrzenie na IT. Żeby Pana PC/notebook mógł działać w serwerowni działać musi ileś serwerów, macierzy, backupów etc. Co z produkcją i utylizacją elektroniki?Sumaryczny rachunek wyjdzie zatem o wiele większy. Ekologia to nie tylko prąd.
Na pewno motoryzacja i przemysł ciężki pochłaniają o wiele więcej zasobów naturalnych i generują zanieczyszczeń, ale czy oprócz tradycyjnego przerzucania się (To Wy więcej brudzicie niż IT) może podszedłby Pan bardziej proaktywnie? Co IT może zrobić aby Pana jaguar palił lub zużywał mniej? Np. bardziej ergonomiczna trasa dojazdu dzięki usługom gps? To się nazywa ICOLOGY.