Drukuj
poniedziałek, 16.11 2009
Kategoria: Inne

Co wiemy o działaniu korporacji?

Udałem sie z rodziną na urlop. To czas kiedy staram się nadrobić zaległości czytelnicze, więc przed wyjazdem kupiłem kilka książek, a raczej plików .mp3 do odsłuchania. W tym niedawno wydaną w Polsce „Zwycięzca jest sam” Paulo Coelho. Głównym bohaterem jest Igor, bajecznie bogaty prezes rosyjskiej spółki telekomunikacyjnej spędzający czas w Cannes w czasie festiwalu filmowego.

 

Książka dałaby się pewnie przeczytać gdyby nie dygresyjne przemyślenia autora na temat biznesu telekomunikacyjnego, a w szczególności jego frustracja z powodu zakazu używania telefonów komórkowych na pokładach samolotów liniowych. Otóż pan Coelho oskarża linie lotnicze o spisek zmierzający do maksymalizacji dochodów z rozmów prowadzonych za pomocą telefonów zainstalowanych w samolotach (kto je ostatnio widział?). Autor zapuszcza się w dyskusję techniczną o tym, jak łatwo byłoby przecież rozmawiać ze swojej komórki na pokładzie kontaktując się bezpośrednio „z tym samym satelitą”, co w czasie rozmowy na ziemi. Wychodzi z tego kompletny bełkot, ale obawiam się, że osoby nie interesujące się technologią (lub rozumiejące ją na poziomie pana Coelho) mogą rzeczywiście wywnioskować, że branża spiskuje.

 

Po raz kolejny mam niestety wrażenie, że osoby które nigdy nie pracowały dla dużych korporacji tworzą sobie dziwny i czesto zupełnie błędny pogląd o tym jak takie korporacje działają. Najbardziej martwią mnie znawcy spraw korporacyjnych zaczynający swoje wywody od „wszyscy wiedzą, że...”. I tu najczęściej pojawia się coś, czego ja nie wiedziałem, a co wydaje mi się bardzo mało prawdopodobne – najczęściej w stylu jakiegoś spisku managerów konkurencyjnych firm, korupcyjnych działań etc.

 

Pracuję nieprzerwanie dla globalnych firm od 1993 roku i myślę, że gdyby te spiski były na porządku dziennym to coś bym już zauważył. To prawda, że wszędzie zdarzają sie oszuści - oczywiście również wśród dyrektorów - ale generalnie firmy, w których pracowałem podejmują gigantyczne wysiłki aby ich biznes był prowadzony zgodnie z prawem i w etyczny sposób.

 
Najbardziej widocznym elementem tej polityki jest tzw. „Business Code of Conduct” – dokument, który wszyscy pracownicy muszą przeczytać i zaakceptować corocznie. W mojej karierze podpisywałem go w Informix,Cisco, SAP, DELL i teraz w Microsoft. Dokument ten bardzo jasno określa jakie działania są zabronione obejmując najróżniejsze obszary zachowań pracowników – konflikty interesów, równouprawnienie, transparentność, ochronę godności, zmowy z konkurentami, korupcję itp. Podziwiam treść tych dokumentów, ponieważ w niezmienionej formie muszą sprawdzić się w wielu krajach świata. Pracownicy nie stosujący się do nich muszą liczyć się z natychmiastowym zwolnieniem. Mam wrażenie, że szczególnie na rynkach wschodzących to właśnie te korporacyjne „Code of condukt” odgrywają rolę porządkującą w życiu biznesu i mają pozytywny wpływ na praktyki biznesowe całego rynku.

 

Ostatnio na konferencję Microsoftu dla szefów informatyki w Redmond wybrał się wiceprezes jednego z polskich przedsiębiorstw z udziałem skarbu państwa. Opowiedział mi o swojej przygodzie przy rejestracji. Wszyscy uczestnicy otrzymywali materiały konferencyjne w szmacianych plecakach. Kiedy on podszedł recepcjonista stwierdził – „Przykro mi, ale reprezentuje Pan sektor publiczny, w związku z tym nie może Pan otrzymac plecaka, bo mogłoby to być uznane za prezent o charakterze korupcyjnym” – po czym przepakował materiały do torby foliowej i wręczył naszemu gościowi. Może to przesada, ale tylko w ten sposób możemy ustawiać właściwe standardy. Myślę, że wpływ korporacji międzynarodowych na naszą transformację gospodarczą też był pozytywny. Czy pamiętamy jakąś aferę korupcyjną w ostatnich latach z udziałem dużej międzynarodowej korporacji w Polsce? Mnie jakoś nic nie przychodzi do głowy.

 

Dlaczego korporacje chcą robić biznes w etyczny sposób? Pewnie dlatego, że to jedyna droga ochrony interesów akcjonariuszy. Dziś akcjonariusze to w wielkiej liczbie emeryci inwestujący swoje składki w duże przedsiębiorstwa na całym świecie. Oni cenią głównie bezpieczeństwo i nie chcą powierzać swoich pieniędzy nieuczciwym i nieetycznym menadżerom.

Komentarze

czwartek, 19.11 2009
Nick: Wojciech Ptak
Spędziłem ponad 10 lat w korporacjach. Dostawałem - jak wszyscy - do podpisania wspomniany code of conduct. Jak większość, nie czytając go, podpisywałem. Po prostu nie miałem wyjścia. Czym on jest? Moim zdaniem zabezpieczeniem firmy (jej szefów) przed "publicznymi" błędami jej pracowników. Jest to czysty PR firmy, która w krytycznym dla niej momencie, może się na to powołać, znaleźć "winnego" i umyć ręce. Nie ma to nic wspólnego z działaniami firmy. Każda firma, a korporacja w szczególności, ma przynosić zyski. Korporacja w szczególności - dlatego, że - jak Pan pisze - musi dbać o poziom portfeli emerytów, którzy w nią zainwestowali. A jak rynek wycenia akcje firmy? Proszę podać więcej niż jeden oczywisty (zyski) sposób wyceny przez rynek. Wiem, że są różne możliwe sposoby - jednak to o dziwo zysk właśnie, jest podawany co kwartał i on liczy się dla rynku. Nie to czy "Jan Szeregowy" pracownik firmy złamał code of conduct. Czy Pan czyta każdą licencję programu, która wyświetla się Panu w trakcie instalacji? Czy zna Pan kogoś kto ją czyta? (myślę tu o Pana domowym komputerze, bo o ten w pracy na pewno dba admin)

Czytałem książkę Paolo. Mimo błędów technicznych, które Pan mu wytyka, zgadzam się z nim co do "spisku". Każda firma to inny "spisek" - to po prostu dążenie do maksymalizacji zysków. Bez oglądania się na dobro klienta. Nie po to istnieje firma, żeby zadowalać klienta, tylko po to żeby przetrwać. Gdyby mogła istnieć bez zadowolenia klienta - na pewno by się o to nie starała. I o tym pisze Paolo. Na to właśnie nie chce się zgodzić.
A ja nie mogę zgodzić się z jeszcze jednym. Czy wie Pan kto ostatnio odszedł z Pana firmy? Wie Pan dlaczego, czym się zajmował i jak długo pracował? Pożegnał Pan się z nim i podziękował mu za pracę dla Pana? To właśnie jest kolejny, najczęstszy błąd korporacji. Nie tylko nie dba się o klienta, ale także o pracowników. I ranking "pracodawca roku" niewiele tu zmienia. I to kolejny "spisek" o którym pisze Paolo - w swej książce nazywa go "aktorką-nową gwiazdą".

Korporacje i etyka? Dla mnie to sprzeczne pojęcia. Korporacje i działanie zgodnie z prawem. Tak - bo nie mają innego wyjścia.

Pozdrawiam i czekam na kolejne Pana przemyślenia.
Wojciech Ptak

PS - nie - nie jestem rozgoryczonym, zwolnionym pracownikiem Pana firmy. Jestem niezadowolonym klientem i jednocześnie (byłym) pracownikiem pewnych korporacji.
czwartek, 19.11 2009
Nick: jacek_k
Jacku,
Z przyjemnością odkryłem (lepiej późno niż wcale ;-) Twoj zakątek w sieci. Mysle, że poruszyłes ważny wątek - odpowiedzialności korporacji - w tym szerszym lecz także praktycznym, codziennym wymiarze
Jak wiesz, spędziłem 18 lat w korporacjach, z czego blisko 9 lat wraz z Tobą w Cisco. To był dobry, choć często trudny czas. Wtedy zająłem się na poważnie rynkami kapitałowymi, a ostatni kryzys subprime i jego konskwencje śledzę z najwyszym zainteresowaniem, a czasem - nie ukrywam - z ogromną dezprobatą i obawą o przyszłość - zwłaszcza gospodarki amerykańskiej
Odwieczny zestaw"gread and fear" nie tłumaczy wszystkiego - kryzys subprime to świadectwo upadku wielkiego i ważnego segmentu rynku - bankowości inwestycyjnej. W tym obszarze nastapił całkowity zanik norm etycznych, o ktorych piszesz z nadzieją, że pozostana czymś trwalym - na szczęście branża ICT zachowuje chyba wiecej rozsądku i mimo wszystko - zasad.
Tak sie składa, że mialem przez kilka miesięcy mozliwość obserwowania z bliska poczynań wielkiego banku inwestycyjnego, który zajmował się m.in. spekulacją przeciwko polskiej walucie. To samo w sobie nie jest naganne - w najwyższym stopniu naganne i nieetyczne jest zajmowanie pozycji po obu stronach rynku - w tym konkretnym przypadku - gra przeciw PLN i jednoczesne publikowanie przez analityków tego banku skrajnie nieprawdziwych i rażaco tendencyjnych komentarzy na temat perspektyw polskiej gospodarki (styczeń- luty 2009). Oby nasza branża nie ulegla nigdy pokusie nieetycznej walki z konkurentami w pogoni za zyskiem...Pozdrowienia
wtorek, 17.11 2009
Nick: Piotr Chrobot
Jacek,
Poruszyłeś niezwykle rozwojowy i aktualny temat: wplyw technologii i korporacji na społeczeństwo. Postęp techniczny oraz globalizacja wywierają dziś przemożny wpływ na demokratyczne społeczeństwo.

Decyzję o tym co jest dobre dla społeczeństwa „podejmuje” tzw. opinia społeczna, mająca ogromny wpływ na decyzje wyborców. Opinia społeczna wyrażana jest przez autorytety wchodzące w skład elit opiniotwórczych. Elity są oparte dziś w większości oparte na reprezentantach tradycyjnych zawodach uznawanych za wartościowe w hierarchii społecznej: prawnikach, dziennikarzach, socjologach, pisarzach, aktorach,...Mało wśród niż menadżerów i inżynierów. Dlaczego?

Technologia i korporacje od niedawna mają tak duży wpływ na społeczeństwo, więc ich przedstawiciele nie zostali jeszcze „zakwalifikowani” do kręgów opinitwórczych (przez samą opinię społeczną ). Trzeba też otwarcie powiedzieć, że sami inzynierowie i menadżerowie sami nie zabiegają o tę rolę może dlatego, że brakuje im przygotowania koniecznego do aktywnego kreowania opinii społecznej.
Aby opinia społeczna wyrobiła sobie wartościowe zdanie o technologii i korporacjach, inżynierowie i menadżerowie muszą znaleźć wspólny język z humanistycznymi dzisiaj elitami. Nam łatwiej zrobić krok w stronę humanistów, albowiem oni nie są w stanie nauczyć technologii.

Nie krytykujmy więc humanistów za to, że widzą spiski w technologiach i korporacjach. Oni wyrażają strach przed nieznanym, ale też przypominają nam, że najważniejszy jest człowiek.

Powinniśmy dostrzeć odpowiedzialność rosnącą wraz z wpływem jaki mamy na społeczeństwo, tak technologia i korporacje lepiej funkcjonowały w demokratycznym społeczeństwie.

Jacek, uważam, że Twój blog jest bardzo dobrym przykładem podjęcia takiej opowiedzialności.
Pozdrawiam,
Piotr Chrobot
wtorek, 17.11 2009
Nick: karolinak
Panie Jacku dotchnął Pan bardzo rozległego tematu.
Nie zapoinajmy, że niezależnie od wszelkich wytycznych narzuconych przez organizacje, firmy budują ludzie. Oczywiście świadome kształtowanie kultury organizacyjnej w korporacjach jest bardzo istotne ale nie możemy zapominać, że nawet najpiękniejsze teorie potrafią zostać wypaczone przez destrukcyjne jednostki. Moim zdaniem cała sztuka polega na tym, żeby wśród nas ludzi pracujących w korporacjach nie dawać przyzwolenia na niewłaściwe i pozbawione etyki zachowania.
wtorek, 17.11 2009
Nick: pzarzycki
Witam serdecznie,

Pański wpis zainspirował mnie i zachęcił do zapytania o Pańską opinię na temat reciprocity (counter-trades). Czy w Pana ocenie aktywność sprzedażowa powinna/może mieć wpływ na decyzje zakupowe firmy?

Powyższe dotyczy sytuacji, gdy jeden z potencjalnych dostawców jest klientem firmy lub jej „prospect’em”.

Pozdrawiam,
poniedziałek, 16.11 2009
Nick: Pablo
Witam.

Jeżeli chodzi o czarne strony korporacji to mi się tylko przypomina artykuł z bankier.pl o "aferze łańcuszkowej" w Cisco PL z lipca tego roku, aczkolwiek nie wiem jak i czy wogóle jakoś ta sprawa się potoczyła potem.

Pozdrawiam
poniedziałek, 16.11 2009
Nick: Adam_M
W Polskich realiach ma to olbrzymie znaczenie zwłaszcza kiedy mamy tak prężnie działającą instytucje jak ABW.

Dodaj komentarz

Komentarz *

Nick *