Drukuj
środa,
25.11 2009
Kategoria:
Inne
Co wiemy o działaniu korporacji – debata
Dziekuję za bardzo ciekawe i mądre komentarze do mojego tekściku o korporacjach. Przepraszam, że wcześniej się nie ustosunkowałem, ale z jakiegoś powodu nie widziałem mojego blogu z sieci hotelowej za granicą – wiem, że niewiarygodne, ale prawdziwe.
Poruszacie Państwo bardzo ważne obszary:
- Pan Wojciech Ptak jest sceptyczny. Uważa, że dokument typu „Biznes Code of Conduct” jest podpisywany przez pracowników rutynowo, może nawet bez czytania. No cóż, mam nadzieję, że niewielu odpowiedzialnych ludzi podpisuje cokolwiek bez czytania. Na szczęście Microsoft do dokumentu oferuje obowiązkowe szkolenie z testem, które dość trudno „zaliczyć” bez wysłuchania materiału. Dodatkowo pan Ptak sugeruje tzw. „exit interviews” z pracownikami opuszczającymi firmę. To cenna propozycja – zgadzam się, że odchodzący pracownicy często w bardzo szczery sposób opisują rzeczywistość. Muszę się pochwalić, że jeśli chodzi o moich bezpośrednich podwładnych praktycznie zawsze przeprowadzam takie „exit interview” i zachęcam innych menadżerów do tego samego.
- Mój dobry kolega Jacek Kuźmicki porusza bardzo trudny temat – kryzys finansowy w Stanach i niestety nieubłagany wniosek, że przynajmniej częściowo u jego podstaw leżą nieetyczne zachowania tamtejszych menadżerów. Muszę przyznać, że również byłem zaszokowany słabością norm etycznych przy sprzedaży kredytów hipotecznych i próbowałem więcej na ten temat zrozumieć. Nie wygląda to dobrze, choć na obronę mojej tezy o dużych korporacjach można zauważyć, że największe nadużycia były nie bezpośrednio w dużych bankach, ale u małych pośredników-agentów, którzy sprzedawali produkty dużych instytucji. Czego by jednak nie powiedzieć, system z pewnością zawiódł. Jacku, mam nadzieję, że masz rację, że nasz branża będzie bardziej odporna.
- Dziękuję za komentarz Piotrowi Chrobotowi, szefowi Symanteca w Polsce. Bardzo trafna uwaga o tym, że opinia publiczna nie dostrzega w menadżerach elity, której chce ufać. Piotr, myślę, że twoja uwaga o języku, którego używamy jest doskonała. Czasem trudno mi zrozumieć nasze własne materiały PR. Co dopiero ma powiedzieć człowiek z poza branży?
- Pan/Pani Karoliniak bardzo słusznie zauważa, że firmę budują ludzie i wszędzie zdażają się jednostki „destrukcyjne”. To prawda bo ludzie w korporacjach są po prostu odbiciem społeczeństwa – mimo bardzo wyszukanych procesów rekrutacyjnych. Wydaje mi się, że najważniejsze jest by tworzyć systemy, gdzie pracownicy identyfikują się z celami uczestników biznesu za który odpowiadają. A ci uczestnicy to sama korporacja, jej klienci, partnerzy, dostawcy etc. Ważne jest aby na przykład system wynagradzania mendżerów był związany nie tylko z wynikami finansowymi, ale również z obiektywnie mierzonym zadowoleniem klientów. Jest to trudne, ale możliwe i wysiłki w tym kierunku podejmuje większość dużych firm. Pamiętam jak w Cisco duża część mojego bonusu zależała bezpośrednio od wyników ankiety wypełnianej przez klientów i partnerów gdzie oceniali pracę mojego zespołu.
Rozpisałem się ale temat jest bardzo szeroki, jeszcze raz dziękuję za komentarze i liczę na dalszą dyskusję.
Jacek Murawski on Facebook
Komentarze
Dziekuję za odpowiedź. Jednak rodzą się po niej kolejne pytania.
- czy pracownicy MS są na tyle nierozgarnięci, że potrzebują szkolenia nt Code od Conduct? Czy może MS obawia się, że podpisują dokument bez czytania (co też sprowadza ich do podobnego poziomu). Dlaczego MS wprowadził to szkolenie? Co się dzieje, gdy pracownik z jakiegoś powodu nie zechce podpisać tej umowy?
- "exit Interview" - obawiam się, że bardzo Pan to spłycił (moją wypowiedź) sprowadzając ją do terminu biznesowego. Trochę tak, jakby dla Pana pracowali tylko "bezpośredni podwładni". Na dodatek znowu myśli Pan o zysku dla korporacji z czyjegoś odejścia ("w szczery sposób opisują rzeczywistość"), a mi chodziło o coś bardziej ludzkiego. O to, że gdy człowiek pracował dla Pana przez jakiś czas (podkreślam "dla Pana" a nie dla korporacji), to miło by mu było gdyby na koniec poświęcił mu Pan 3 minuty osobiście i podziękował za tą pracę. I to ten najmniejszy sales rep także, a nie tylko bezpośredni podwładny. Dobrze byłoby zapomnieć wreszcie zwroty: "korporacja każe, korporacja wymaga", bo za każdą decyzją "korporacji" stoi człowiek, który ją wymyśla i wdraża. Więc nie mówmy, że pracownik pracuje w firmie - on zawsze pracuje dla szefa (i oczywiście dla siebie).
A "wymyślne sposoby rekrutacyjne" - czyli popularny HR. Tam gdzie pracowałem, gdy chciałem zmienić stanowisko, HR nie raczył mnie poinformować o wynikach, nie dał żadnego feedbacku po rozmowie, a o tym, że się na nie nie dostałem dowiadywałem się dopiero z ogólnego maila do wszystkich, że ktoś został przyjęty. Czy u Was też tak jest?
Serdecznie pozdrawiam i gratuluje coraz ciekawszego bloga