Drukuj
poniedziałek, 30.11 2009

Nowa dyrektywa Komisji Europejskiej dotycząca piratów

W zeszłym tygodniu komentowałem dla TVPInfo nową dyrektywę KE dotyczącą odłączania piratów od sieci. Załączam cały tekst dzięki uprzejmości TVP SA.

 

Jacek Murawski
Karać złodzieja po trzeciej kradzieży?
12:31 | 25.11.2009
Uważam, że piractwo zawsze było i będzie przestępstwem. Dyrektywa, którą zatwierdził wczoraj Parlament Europejski tego nie zmienia, jednak wreszcie uprawomocnia usprawnienie walki z piractwem. Kiedy z piractwem walczą sądy czy całe sztaby policyjne, generuje to ogromne koszty dla państwa.

Dyrektywa pozwala walczyć z piractwem przy użyciu nowoczesnej technologii dużo taniej niż do tej pory. Powoduje zwiększenie efektywności i ograniczenie kosztów ścigania przestępstw.

Internet będzie odcinany tylko uporczywym piratom, którzy kilkukrotnie dopuścili się tego przestępstwa. Osobiście uważam, że to trochę tak, jakby złodzieja samochodów karać dopiero po trzeciej kradzieży...

Z drugiej strony, do tej pory w ogóle się w ten sposób piractwa nie ograniczało, czyli dzięki dyrektywie jest nawet lepiej. Jeśli tylko można zwalczać kradzież własności intelektualnej to powinniśmy to robić, ograniczając przy tym koszty państwa.

Dopiero w praktyce zobaczymy jak nowe przepisy przyjmą się w Polsce. Internet jest dla nas tak ważnym medium, że z przeprowadzanych badań wynika, że szczególnie ludzie młodzi, woleliby stracić dostęp do telewizji niż właśnie do globalnej sieci. Widzę ogromną rolę potencjalnej kary w odstraszniu piratów. Ewentualne odcięcie, a raczej nieuchronność takiej kary, może być czynnikiem odstraszającym szczególnie dla administratorów sieci komputerowych, którzy gdzieś na boku prowadzą serwery z nielegalnymi plikami. Mam nadzieję, że skutkiem wprowadzenia nowych regulacji będzie prosty sposób efektywnego zwalczania tej patologii.

Bo piractwo to właśnie patologia, to pewnego rodzaju społeczny fenomen przyzwolenia na kradzież własności intelektualnej. Polska ma opinię kraju, w którym prawa autorskie chronione są bardzo słabo. To również, moim zdaniem, powoduje, że nie jesteśmy potentatem w dziedzinie rozwoju, bo brak wystarczającej ochrony własności intelektualnej w Polsce, odstrasza nowych inwestorów.

Należy pamiętać, że proceder nielegalnego ściągania z sieci muzyki, filmów czy oprogramowania powoduje zmiejszenie ilości miejsc pracy. Obniżenie o 10% ilości nielegalnego oprogramowania na rynku pracy – wg. IDC - spowodowałoby wzrost ilości miejsc pracy w Polsce o 2 tysiące (dane dotyczą miejsc pracy w sektorze IT).

Jako, że moja firma jest największym producentem oprogramowania na świecie - poprzez działalność piratów traci też odpowiednio duże sumy. Ale to się kiedyś zmieni. Na przykładzie netbooków widać jak ciężko jest zainstalować oprogramowanie pirackie, które zadziała tak dobrze jak to zainstalowane przez producenta w fabryce. Ludzie powoli widzą tą różnicę, więc przekonują się do oryginałów. Niestety, w Polsce ta zmiana odbywa się bardzo powoli.

Microsoft jest członkiem Business Software Alliance - organizacji, której celem jest egzekwowanie zgodnego z prawem i bezpiecznego korzystania z oprogramowania.

Z danych BSA wynika, że Polska jest na 4 miejscu, jeśli chodzi o ilość pirackiego oprogramowania. Nielegalne oprogramowanie w naszym kraju stanowi aż 56% całości oprogramowania funkcjonującego na rynku. Wyprzedzają nas tylko Rumunia, Bułgaria i Grecja.

Mam nadzieję, że dzięki nowej dyrektywie, będziemy w stanie zmniejszyć ten procent i trafimy gdzieś do środka listy „państw pirackich.”

Jacek Murawski, Dyrektor generalny polskiego oddziału Microsoft

© 2009 Telewizja Polska SA

Komentarze

niedziela, 17.01 2010
Nick: pwujczyk
Czy nie uważacie, że jednym z tak szerokiego rozpowszechnienia piractwa jest niesamowicie łatwy dostęp do niego? Jeżeli ktoś chce nową wersję aplikacji, film czy też muzykę zdecydowanie szybciej może znaleźć ją w necie i w przeciągu kilkunastu minut już posiadać na komputerze. Robiąc to legalnie trzeba iść do sklepu przejrzeć półki zapłacić... ogólnie dużo wysiłku aby być oryginalnym.
środa, 02.12 2009
Nick: Paweł
Witam,

Przystosujcie ceny za własność intelektualną do realiów danego kraju a problem sam zniknie.

Najzwyklejszy Windows - 100 zł
Płyta z muzyką - 30 zł
Gra 30-50 zł

KUPUJE ODRAZU !

Żeby na to wpaść nie trzeba fafnaście miliardów na research.
wtorek, 01.12 2009
Nick: michuk
Zaryzykuję twierdzenie, że Microsoft wręcz zyskuje na tzw. "piractwie". Gdyby kopiowanie plików regulowane było, tak jak chce tego Business Software Alliance, czyli najlepiej przez antypirackie chipy wszczepiane do mózgu, Windows nigdy nie uzyskałby praktycznego monopolu na rynku systemów operacyjnych.

A samo karanie za kopiowanie plików do których nie mamy praw i to na zasadzie automatu, a nie tradycyjnie, poprzez sąd, gdzie udowodnić trzeba winę, pachnie państwem totalitarnym i jedyny skutek jaki będzie ono miało na społeczeństwo to zastraszenie obywateli i zejście procederu do podziemia (Tor, freenent, szyfrowany bittorrent). Oczywiście na to również ma Pan zapewne radę: nakazać konieczność zeznawania przeciw sobie (udostępnienie kluczy szyfrujących). Pytanie tylko -- kiedy się zatrzymamy i pomyślimy nad tym od strony "dlaczego istnieje problem", a nie "jak ukarać połowę społeczeństwa za skopiowanie Windowsa czy mp3-jki Britney Spears"?

pozdrawiam,
Borys Musielak
Grupa OSmedia

PS. %s/widzą tą różnicę/widzą tę różnicę/
wtorek, 01.12 2009
Nick: Emil
"Osobiście uważam, że to trochę tak, jakby złodzieja samochodów karać dopiero po trzeciej kradzieży... "

Osobiście uważam, że nie rozumie Pan słowa "kradzież".

"Obniżenie o 10% ilości nielegalnego oprogramowania na rynku pracy – wg. IDC - spowodowałoby wzrost ilości miejsc pracy w Polsce o 2 tysiące (dane dotyczą miejsc pracy w sektorze IT). "

Tak bez linka do IDC? Jak mam barć na serio taki argument jak nie mogę nawet przeczytać tego "raportu". Czy to typowa anegdotka?
wtorek, 01.12 2009
Nick: bluemental
Panie Jacku, jako, ze tematyka piractwa odgrzewana jest jak przyslowiowy stary kotlet, pozwole sobie na pare uwag:
1. zastraszanie nie jest skuteczna metoda wywierania spolecznego wplywu w wolnym kraju, dziejową mentalnosc i przyzwyczajenia Polakow bedzie bardzo trudno zmienic (identyfikowanie i uderzanie w mechanizmy pirackie jest duzo latwiejsze)
2. biurokracja, formalizm, aspekty prawne i organizacyjne tą swietna idee zdewaluuja (przyklad slabej strony dyrektywy : http://news.bbc.co.uk/2/hi/technology/8305379.stm)
3. dyrektywa bedzie niestety tylko strachem na wroble, podejrzewam, ze na innowacje ze strony piratow i sciagajacych nie trzeba bedzie dlugo czekac
4. walka z piractwem musi byc aktywna i wielowatkowa z udzialem i pelnym zaangazowaniem zainteresowanej strony, inaczej bedzie nieefektywna

Czekanie na to, ze instytucje prawne czy wspomiana KE rozwiaza problem to tak jakby otworzyc salon samochodowy i miec nadzieje, ze KK, KC, policja i sady uchronia go przed zlodziejami.
Salon przede wszystkim zainwestuje w system monitoringu oraz wynajmie porzadna firme ochroniarska.
Czy banowanie konsol, numery seryjne, aktywacja, legalizacja, tworzenie stowarzyszen beda odpowiednikami tych dzialan ? Wydaje mi sie, ze nie, ze to inna forma wymiany drzwi na mocniejsze lub wymiana zamkow na nowej generacji "a i tak znajdzie sie malolat, ktory to obejdzie lub zlamie". A dzialanie stowarzyszen w kwestii piractwa przypomianaja bardziej pomoc sasiedzka niz dzialania komercyjne.

Zgadzam sie z twierdzeniem (i zapewne Pana punktem widzenia), ze rozwiazania globalnie sa najlepsze. Ale czy w kwestii piractwa wogole sa i czy sa realizowalne (wiem, wiem chmura, ale ...) ? Przypomina mi sie dobra i sprawdzona metoda rozwiazywania problemow poprzez dzielenie go na mniejsze latwiesze w rozwiazywaniu problemy. Globalny efekt rozwiazywania mlaych problemow jest niesamowity - "problem ktory urastal do rangi nierozwiazywalnego mial gliniane nogi".

Metoda warta rozwazenia, tylko przez kogo ?

Pozdrawiam serdecznie i gratuluje kolejnego interesujacego tematu na blogu
poniedziałek, 30.11 2009
Nick: ŁS
Według mnie wszystko zależy od tego jakie będą rozwiązania - np muzyka - jeżeli oficjalnie do Polski wejdzie Zune i opcja Zune Pass (gdzie za 15 $ na miesiąc ściągamy ile chcemy muzyki) to będę pierwszym który go zakupi. Co do gier - wszystko zależy od platformy - na PC ceny są do zaakceptowania, na Xbox 360 już nie do końca. Przepraszam ale dla przykładu Lego Indiana Jones kosztuje 250 zł, trochę dużo jak na grę którą można przejść w 5 godzin. Na pewno do zakupu oryginalnych gier zachęciłby Xbox Live Polska (gdyby był) - obraz ostatniej serii banów pokazuje że polscy gracze chcą grać przez internet i z tego co czytam na forach po obecnych banach są gotowi kupić oryginał.
poniedziałek, 30.11 2009
Nick: Lehr
to w takim układzie od dzisiaj piracimy plikami zaszyfrowanymi. Czy polscy lub europejscy politycy zaczną łamać nasze szyfry? a może zabronią nam szyfrować? Co jest bardziej prawdopodobne (prawdopodobne==bezsensowne)?

Dodaj komentarz

Komentarz *

Nick *