Przerwa świąteczno-noworoczna na blogu
Nie robiłem ostatnio żadnych wpisów na moim blogu poniważ postanowiłem spędzić okres świąteczno-noworoczny z rodziną i bez komputera. Udało się tylko częściowo, bo Microsoft zamyka drugi kwartał rozrachunkowy z końcem grudnia i zupełnie wyluzować się nie dało, ale z grubsza plan odłączenia od biznesu został wykonany.
Przy okazji miałem trochę czasu na refleksje nad zeszłym rokiem. Co to był za rok?!

Wykres z The Economist pokazuje globalny wzrost PKB w kwartałach od 2005 do teraz. Zeszły rok to prawdziwy kataklizm gospodarczy w stosunku do poprzednich lat. A jednak świat się nie zawalił. Karty kredytowe nadal działają, bankomaty wypłacają gotówkę, Polacy wyjeżdżają na wakacje za granicę itd. Sytuacja rozwinęła się o wiele bardziej pozytywnie niż w często używanym do porównań roku 1930, kiedy to bezrobocie w Stanach wzrosło do 25% a w Niemczech na fali biedy i niezadowolenia umacniali się naziści. Co stało się dziś inaczej? „Jest to rezultat największej, najszerszej i najszybszej interwencji państwowej w historii” pisze The Economist w dobrym atykule „The Great Stabilization” i ostrzega przed zbytnim optymizmem na przyszłość:
http://www.economist.com/opinion/displaystory.cfm?story_id=15127608
Dla mnie osobiście był to rok nauki – pierwszy rok w Microsoft. Pamiętam, jak na jednym ze spotkań rekrutacyjnych prezes Microsoft International pan Jean-Philippe Courtois powiedział mi – „potrzeba pięciu lat, żeby zostać naprawdę dobrym Country General Managerem w Microsoft”. Wtedy wydało mi się to przesadą – w końcu to już czwarty raz jestem Country Manager’em w międzynarodowej firmie IT (Informix, Cisco, Dell i teraz Microsoft). Dziś rozumiem o co chodziło. Microsoft to bardzo skomplikowany i wielowątkowy biznes – od Windows na PC’tach po systemy Dynamics ERP, Windows Server, Windows Mobile, Windows Live, MSN, gry komputerowe na XBox etc. Jest się czego uczyć – z pewnością wystarczy na następne cztery lata, a ja postaram się przybliżyć te tematy za pośrednictwem tego bloga wszystkim zainteresowanym.
Komentarze
Sam działam na rynku e-commerce, który tak szybko się obecnie zmienia, że to czego nauczyłem się 5 lat temu nie ma już zastosowania. Trzeba cały czas patrzeć dookoła i szukać, kopiować najlepsze wzorce. Rynek nie wybacza błędnych decyzji, a jednocześnie dostarcza dużo adrenaliny bo jest ogromna konkurencja i wszyscy chcą ugryźć ten segment. W Polsce e-commerce to ponad 13 mld zł rocznego przychodu oraz ponad 8000 różnych podmiotów i ponad 10 mln osób robiących zakupy przez Internet (60-65% wszystkich Internautów) w miarę regularnie.
Jednym słowem miło słyszeć, że mamy tak dużo wspólnego (na niedawno odkryłem takie cudo jak Microsoft Class Server 3.0, ech zabawy co nie miara).