Wolontariat w Microsoft
Dziś chciałbym pochwalić się ciekawą inicjatywą w warszawskim biurze Microsoft. Od roku oferujemy naszym pracownikom 3 dni dodatkowego płatnego urlopu na wolontariat. Oznacza to, że nasi pracownicy mogą w tym czasie podjąć pracę na rzecz wybranej przez siebie organizacji (fundacji) typu non-profit.
Pomysł powstał na bazie badań przeprowadzonych wśród naszych pracowników, gdzie 78% stwierdziło, że chcieliby żeby Microsoft kontynuował swoje zaangażowanie w inicjatywy o charakterze społecznym i włączał ich w te działania.
W ostatnich 12 miesiącach 140 naszych pracowników wzięło udział w wolontariacie.
Przykładowe działania to:
- Honorowe krwiodawstwo na rzecz warszawskich szpitali,

- Szkolenia informatyczne dla osób starszych
- Budowa stron internetowych dla organizacji różnych fundacji,
- Kursy bezpieczeństwa w internecie "3...2...1...Internet" dla dzieci i rodziców,

- Opieka nad bezdomnymi zwierzętami,

- Rewitalizacja obiektów użyteczności publicznej,

- Informatyzacja bibliotek,
- Organizacja zabaw choinkowych dla dzieci z domów dziecka.

Dlaczego to robimy? Dlaczego Microsoft decyduje się ponosić koszty takich działań? W końcu akcjonariuszami Microsoftu są głównie fundusze inwestycyjne, których klienci to zwykle drobni inwestorzy liczący na maksymalne zyski ze swoich małych wkładów.
To wszystko dość skomplikowane pytania. Miałem przyjemność zetknąć się z tą problematyką pracując dla Cisco Systems w Brukseli, gdzie byłem między innymi odpowiedzialny za kampanie edukacyjne realizowane w ramach programów odpowiedzialności społecznej biznesu ze stosunkowo dużym budżetem.
Po pierwsze, wygląda na to, że pracownicy (włączając mnie) oczekują od swojej firmy zaangażowania społecznego. Jeśli tak jest, to organizując wolontariat stajemy się lepszym pracodawcą i pomaga nam to odnosić sukces.
Okazuje się także, że również akcjonariusze zwykle popierają działania filantropijne spółek, których udziały posiadają. Jest tak wtedy, kiedy spółka angażuje się w działania niemożliwe lub trudne do przeprowadzenia przez samego akcjonariusza – np. wykorzystanie szczególnej wiedzy pracowników lub możliwości administracyjnych spółki. Przykładem mogą tu być nasze działania wokół bezpieczeństwa w internecie – potrzebowaliśmy na nie trochę pieniędzy, ale przede wszystkim wiedzy i czasu naszych pracowników. Pojedyńczy akcjonariusz nigdy nie byłby w stanie zorganizować programu o podobnej jakości.
Badania pokazują, że akcjonariusze zdecydowanie nie lubią jednak sytuacji kiedy spółka przekazuje tylko środki finansowe w formie sponsoringu do różnego rodzaju fundacji, a prezes w świetle reflektorów występuje jako dobroczyńca za cudze pieniądze. Taką filantropię akcjonariusze mogą przecież uprawiać sami już po otrzymaniu dywidendy. Przykładem jest tu duży akcjonariusz Microsoftu pan Bill Gates, który z własnych pieniędzy (a nie pieniędzy Microsoftu) finansuje wiele przedsięwzięć filantropijnych włączając informatyzację Polskich bibliotek.
Wierzę, że firmy takie jak Microsoft mają zobowiązania do angażowania się w działalność społeczną w krajach gdzie robią interesy. Uważam jednak, że to zaangażowanie nie może mieć jedynie charakteru finansowego lecz powinno przede wszystkim wykorzystywać zasoby firmy takie jak pracownicy, technologia, organizacja, partnerzy biznesowi etc. Tylko wtedy da się wyjaśnić akcjonariuszom dlaczego to firma a nie oni sami może lepiej prowadzić taką działalność.
Dopóki mam na to wpływ będę starał się promować tego typu inicjatywy Microsoftu w Polsce i będę donosił o nich na tym blogu.
Komentarze