Drukuj
poniedziałek, 15.03 2010

Microsoft Mid-Year Review – w Polsce trendy nastają później ale przebiegają szybciej

Ostatnie 3 miesiące były prawdziwym testem dla moich ambicji bycia blogerem. Microsoft pochłaniał mi o wiele więcej czasu niż planowałem i w końcu dla bloga pozostały weekendy. Wtedy blog  zaczął konkurować z moją rodziną i przyjaciółmi no i oczywiście przegrał. Statystyka jest nieubłagana – 3 razy mniej wpisów tygodniowo niż w zeszłym roku.


Co ciekawe, wiele się w ostatnich miesiącach działo, a dla wszystkich Dyrektorów Generalnych oddziałów Microsoftu na świecie, był to czas tzw. Mid-Year Review – czyli w moim tłumaczeniu „Przeglądu w środku roku”. „W środku roku” bo Microsoft pracuje z rokiem rozrachunkowym od 1 sierpnia do 31 lipca, więc w styczniu jest środek. Mid-Year Review istnieje w Microsoft od wielu lat, a ja brałem w nim udział już drugi raz. Po moich doświadczeniach w innych korporacjach jestem pod wielkim wrażeniem procesu w jakim Microsoft dokładnie analizuje swój biznes we wszystkich krajach świata i wszystkich liniach biznesu.


Jakość informacji jest fantastyczna ponieważ pochodzi od ludzi w oddziałach rozsianych po świecie. Można więc wiele się nauczyć porównując Polskę do wybranego kraju lub regionu. Podobną jakość materiałów o charakterze międzynarodowym widziałem tylko w czasie mojej współpracy z Bankiem Światowym w Waszyngtonie, który sponsorował niektóre inicjatywy firmy Cisco Systems. Oni też używali zestawu wskaźników zbieranych centralnie do analizy sytuacji w krajach i podejmowania lokalnych decyzji.


Polska na tle świata zaczyna coraz bardziej przypominać rynki rozwinięte. Z pewną nostalgią wspominam czasy „kowbojenia” kiedy mówiło się kolegom z centrali, że u nas sprawy wyglądają inaczej i musimy mieć więcej wolności w programach marketingowych etc. Dziś po prostu w większości przypadków nie jest to już prawdą. Nasza informatyka podąża ścieżką coraz bardziej przypominającą to co dzieje się w Stanach a już na pewno w Europie Zachodniej.


Co prawda trendy zaczynają się u nas nieco później, za to zmiany postępują szybciej.  Dobry przykład to komputery składane w kraju w małych warsztatach. Na zachodzie Europy stanowią one od kilkunastu do 25% sprzedaży podczas kiedy resztę dostarczają producenci globalni. W latach 90-tych udział lokalnych producentów i tam był wyższy – przekraczał 50%. Jednak stopniowo DELL, HP, Toshiba, Sony itd. odbierały stopniowo rynek lokalnym producentom. Polska opierała się temu trendowi przez parę lat, ale kiedy wreszcie nadszedł, upodobniliśmy się do Zachodu w ciągu zaledwie jednego roku. Podobnie wygląda sprawa ze spadkiem nakładów dzienników drukowanych – trend jest ten sam co w Stanach tylko nastąpił później i ale przebiega szybciej.


Oznacza to, że nasi menadżerowie muszą zarządzać zmianą o wiele sprawniej bo w krótszym czasie ale za to spoglądając na Zachód mogą wiele tam podpatrzeć. Myślę, że cloud computing będzie trendem, który dziś się trochę w Polsce ociąga ale niebawem będzie najważniejszym motorem zmian w naszej informatyce.

Komentarze

środa, 17.03 2010
Nick: Jakub Połeć
Ja się bardzo cieszę z postępującej globalizacji w IT, bo ona wymusza lepsze standardy i rozwiązania. O ile kiedyś kupowało się komputery z garażu bo było taniej, o tyle teraz kupuje się markowe, bo albo są lepsze, albo obsługa serwisowa jest ustandaryzowana. Dlatego spada udział małych producentów. Co ciekawe podobnie się dzieje na rynku osób zarządzających oprogramowaniem w firmach. Kiedyś instalowano Linuxa i łapano kogoś kto zna Unixy. Dziś liczy się standard, możliwość szybkiej zmiany osoby z zachowaniem kompetencji i standardów. W tym obszarze łatwiej pozyskać kogoś kto ma certyfikat MCP i wdroży się do nowego systemy znacznie szybciej. A to na końcu oznacza mniej przestojów i zyski dla firm.
wtorek, 16.03 2010
Nick: ŁS
Na pewno to też jest jednym z powodów, co do samych e-gazet - parę razy kupiłem jakieś wydanie Dziennika Zachodniego i Rzeczpospolitej i jakie są moje uwagi. Jest to nadal niewygodne jeśli mamy je czytać na stacjonarnym monitorze lub laptopie (swojego przewracałem do pionu żeby mieć większą powierzchnie czytania :) ). Oczy strasznie szybko się męczą, a programy do obsługi nie są najwygodniejsze. Dlatego bardzo w tym momencie liczę na rozwój technologii i szybkie wprowadzenie na polski rynek tabletów (np. Slate PC). Jeśli każdy program/e-gazeta będzie obsługiwać multi-touch, do tego ekran będzie miły do czytania to ja mogę się skusić na taką formę prasy.
poniedziałek, 15.03 2010
Nick: Jacek Murawski
Myślę że jednak główną przyczyną spadku nakładów jest przeniesienie się na internet. Wielki wpływ ma na to spadek zainteresowania sekcją ogłoszeń w gazetach ponieważ używamy dziś serwisów takich jak gratka.pl.
poniedziałek, 15.03 2010
Nick: ŁS
To dobrze że idziemy cały czas do przodu. Mnie niestety niepokoi spadek dzienników drukowanych - może to znaczyć 2 rzeczy - optymistyczna, czyli nasze społeczeństwo przenosi się na e-gazety (w co wątpię) i pesymistyczną, czyli naszemu społeczeństwu grozi analfabetyzm wtórny. Niestety ta druga jest coraz bardziej realna, społeczeństwo coraz bardziej lubuje się w tabloidach i portalach internetowych (Onet, WP) których jakość wiadomości jest mierna, wręcz szczątkowa. Ostatnie badania pokazują że najlepiej sprzedającą się gazetą w Polsce jest Fakt, następnie dopiero GW lub RR - nie świadczy to dobrze o nas. Co jest najzabawniejsze nie jest to wina tego że rozwijamy się technologicznie bo według badań czytelnictwa najwięcej prasy czyta się w Japonii która wiadomo jest wysoko rozwiniętym technologicznie krajem.

Dodaj komentarz

Komentarz *

Nick *