Chmura dla biznesu czyli Microsoft Online Services
Ostatnie tygodnie to nie był dobry czas na prowadzenie mojego bloga. Katastrofa prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem to nie jest temat na blog. Informacja o tej tragedii zastała mnie w Stanach, gdzie dodatkowo musiałem przedłużyć pobyt z powodu chmury pyłu z islandzkiego wulkanu.
Spędziłem prawie dwa tygodnie w centrali firmy gdzie dziś dyskusje koncentrują się wokół jednego tematu – zmian w informatyce, które niesie ze sobą „cloud computing”. Niesamowita była ta zbieżność nazw chmury pyłu wulkanicznego z chmurą obliczeniową – trudno było nie zauważyć co dziś w strategi Microsoftu najważniejsze. Steve Ballmer w swoim wystąpieniu na wewnętrznym spotkaniu szefów oddziałów krajowych poświęcił chmurze, czyli „online services” około 3/4 czasu.
Nasze usługi konsumenckie w chmurze czyli Windows Live (np. Hotmail czy MyPhone) są dostępne już od dawna. Teraz jednak uruchomiliśmy profesjonalne usługi dla polskich firm, dające nawet najmniejszym organizacjom dostęp do technologii dotychczas zarezerwowanych dla wielkich korporacji, które stać było na budowę własnych kosztownych centrów przetwarzania danych.
Microsoft Online Services umożliwiają wykorzystanie zaawanowanych usług (np. Microsoft Exchange i Microsoft Sharepoint) na zasadzie subskrypcji bez konieczności zakupu własnych serwerów (prosto z centrum danych Microsoftu).
Zachęcam do zapoznania się ze szczegółami tej usługi na stronie:
https://www.microsoft.com/online/pl-pl/default.mspx
Można bezpłatnie uruchomić wersję testową i praktycznie natychmiast otrzymać dostęp do usług.
Komentarze
I myślę, że Jacek się nie obrazki jak podam linka do bloga: http://ewangelista.it - jest tam już pierwszy post na ten temat.
Swoją drogą miałem ostatnio ciekawą rozmowę iż w przyszłości to konsument z rynku B2C będzie decydował o tym co będzie w B2B. Czyli rzesza zadowolonych użytkowników Hotmail może przekonać się we własnych firmach do korzystania i wprowadzenia tego produktu i innych. Ciekawa będzie rozgrywka z Google który posiada niektóre produkty ale ewidentnie odpuszcza rynek biznesowy (a na pewno nieanglojęzyczny) skupiając się na konsumencie końcowym i przychodach z reklam i społeczności.