Debata oksfordzka Computerworld o stosunkach miedzy dostawcami, a klientami
Przy okazji wydania raportu TOP200, Computerworld zorganizował debatę oksfordzką między przedstawicielami producentów technologii informatycznych, a klientami czyli szefami informatyki w przedsiębiorstwach. Stronę producentów reprezentowali w debacie Andrzej Dopierała z Oracle, Paweł Piwowar z Asseco i ja. Stronę klientów Jacek Pulwarski z PAP, Maciej Wiśniak z Lurgi oraz Jerzy Badowski z Inter Partner Assistance.
Zgodnie z zasadami debaty oksfordzkiej każda ze stron uparcie broniła swojej tezy, a mianowicie:
- My: że kryzys gospodarczy poprawił relacje dostawców z klientami
- Oni: że kryzys ją pogorszył.
Wynik debaty w ocenie kilkudziesięciu obserwatorów w sali, którzy głosowali używając bezprzewodowych pilotów, to remis (52% głosowało za pogorszeniem relacji a 48% za poprawieniem). Sędzia ogłosił remis bo 4% uznano za zbyt małą różnicę by ogłosić zwycięzcę.
Nasze stanowisko, tzn. przedstawiane przez Andrzeja, Pawła i mnie było mniej więcej takie:
- Kryzys spowodował spadek kursu złotówki (wzrost cen importowanych technologii) i oszczędnościowe cięcie budżetów na informatykę w przedsiebiorstwach. Suma tych zjawisk wymagała często kilkudzisięcioprocentowej (licząc w dolarach) obniżki kosztów IT.
- W związku z punktem pierwszym sprzedawcy i szefowie informatyki znaleźli się „na jednym wózku” w poszukiwaniu optymalnych rozwiązań prowadzących do oszczędności. Nie było już możliwe osiągnięcie porozumienia poprzez dodatkowy upust cenowy. Obie strony zostały zmuszone do wspólnej, głębszej analizy potrzeb biznesowych. W rezultacie osiągano oszczędności stosując nowe technologie (videoconferencing, wirtualizacja etc.).
- Głębsza dyskusja i wspólna nauka sprzyjała poprawie relacji - co było naszą tezą.
A tak serio, to faktycznie przeszliśmy od końca 2008 roku długą drogę redefiniując nasze relacje z klientami. W tym okresie Microsoft poprawił swoje notowania zadowolenia polskich klientów i partnerów o kilkanaście punktów (w skali od 0 do 200 w badaniu kilkuset klientów i partnerów). Jak od dawna wiadomo, prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.